Się.. Awantura, kłótnia, spór = JAAAAA!
^.^.^
Się zrozumiało.
Się rozumie.
Się za daleko szukało tej kryształowej kuli, co chowa odpowiedzi na dwa, trzy pytania.
Na jedno pytanie.
Na wszystkie pytania.
Się jej nie tam, gdzie była, szukało.
Daleko.
Za daleko.
O wiele za daleko.
O całą odległość.
O cały dystans.
O cały kosmos.
^.^.^
To fragment "książki" Edwarda Stachury "SIĘ". Bardzo spodobała mi się, bo jest taka dziwna, trudna, ciagle nie mogę jej zrozumieć, no ale mam jeszcze dużo czasu. Ale dziś nie o książce mowa, ale o.. No właśnie o czym? Oj. Czyżby brak weny? Nie! W żadnym wypadku. Ale mam tyle pomysłów, tyle chciałabym napisac, poruszyć, że nie wiem od czego zacząć. Ostatnio było na tym blogu optymistycznie, więc teraz może.. Smutno? O tak!^ To co lubię.
Znów pokłóciłam się z Kar! Znów o błachy powód. Znów miałam coś do Klaudii. Znów to jest o to samo. Znów.. Właśnie czemu ja się ze wszystkimi kłócę? No czemu? Czemu mam taką awanturniczą duszę? Przecież rodzice wychowali mnie w pokoju, szczęściu.. Chcieli zebym żyła z każdym w zgodzie. A ja tak nie robię. Ale ja bez kłótni nie umiem żyć! Ta adrenalina. Te mocne słowa. Wreszcie dowiadujesz się prawdy. O sobie. O swoim zachowaniu. O tym jacy ludzie Cie otaczają. Czasami płaczesz. Ale to rzadko się zdarza. Bardzo. Aż nigdy. Czasami ta kłótnia jest chwilowa, nie okazuje się "kłótnią". Tylko drobną wymianą zdań. Czasami się godzisz, czasami nie. Ale prawie zawsze. Aż zawsze. Czasami miesza ci się wszystko, czasami masz ochotę tego kogoś zabić. Tak bardzo cię rani. Ty chcesz mocniej, i mocniej, jak najmocniej. Tak żeby zapamiętał na długo. Czasami z kłótni z jedną osobą namnaża się wiele. Jak wirus.
Ale zawsze.. Zawsze wyłądowuje się. Cała moja złość pęka na drobne bańki. Z czasem znikają. Po długim lub krótkim czasie. I jest lepiej. Jestem wtedy nawet zdolna się pogodzić. Rozumiem swój błąd. Bo prawie zawsze jest z mojej winy! I co mnie to. Tak musiało być.
Ja nie poradzę, że ja taka jestem! Że z trudem przyznaję się do winy, że nie lubię mówić przepraszam, że wiele ludzi tak bardzo mnie krzywdzi, że zostaje mi tylko to. Moja obrona. Ech.. Ale ja to jestem ^.^
...
To jest.
To jest śpiew. To nie echo.
To jest, ech!
To się nieustannie staje jest,
To się wciąż od nowa staje nowe jest.
.^.^.
Kocham Cię przeogromnie. Dla Ciebie zrobię wyjatek i Cię przeproszę. Ale nie wiem za co! ;P +*
A ja? A ja nie lubie kłotni. NIe lubie własnie tej adrenaliny... ja lubie spokoj cisze i... i tylko usmiech na twarzy otaczajacych mnie ludzi. czasem to trudne coz...nie wszystko jest latwe. W moim sercu nie ma miecza nie lubie walczyc na slowa
OdpowiedzUsuńJa często się kłócę... najcześciej jest to wynik tego, że jestem uparta i przeogromnie przekonana o słuszności swojego zdania. Czasami też, wybucham na osoby, które nie powinny odczuć mojej złości na sobie. Wtedy mi bardzo głupio. Bo wtedy powodem jest mój zły humor. A kłótnie w sumie są potrzebne... gdyby ich nie było w pewnym momencie nie wytrzymalibyśmy tych wszystkich uczuć, które są w nas. Lepiej je od czasu do czasu wypuszczać.
OdpowiedzUsuńNo właśnie ja nie weim za co ty się na mnie czasem drzesz. Przecież ja Ci nic złego nie robię...;d Dobra nieważne i tak Kc;****. P.s chyba dzisiaj wyjdę;p
OdpowiedzUsuńI właśnie o to mi chodiz;D A ja mam w soie baaaardzo duzo emocji!
OdpowiedzUsuńAj to dowód mojej miłości;*
OdpowiedzUsuńPodziwiam Cię. Ja bym tak nie umiała.
OdpowiedzUsuńA ja kocham jak osoba sie na mnie obraza. Fajnie jest przepraszac tą jedną. ---apropos, adrealine to masz jak sie rzucisz z wiezy i myslisz jakby tu wylądowac a nie jak ie klocisz ;)pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń