To jest walka dilerów broni. Akt.
To nie jest teatr, to nie jest film. To jest walka.
Akt I
Scena I
Gabinet psychologa w kolorystyce wiśni i brązu. Pacjent Potrzebujący na rozkładanym zielonym fotelu. Psycholog Bezradny na fotelu z gazetą.
Potrzebujący: Jestem przez was przytłoczony, genetycznie obciążony. Czuję…
Rękoma zasłania twarz.
Bezradny: Mów dalej, słucham. No, dalej. Zaczytany w gazecie.
Potrzebujący: Czuję wielką słabość w sobie, dla nich jestem nikt.
Czuję się jak ktoś przegrany, w tłumie ludzi niewidzialny.
Jakbym miał jakiś czarny płaszcz, który mnie zakrywa. Ja jestem chyba…
Bezradny: Jesteś człowiekiem. Słucham. Dalej…
Potrzebujący: Chyba jestem niepotrzebny, jest mnie coraz mniej.
Bezradny: O ciekawe, jak to możliwe, że nie przyjęli tej ustawy? O, no, ale ciała Ci ubywa? Zakłada okulary.
Potrzebujący: Zawsze sobie golę głowę, nie kupuję tylko biorę.
Nie potrafię robić nic, tylko rzeczy złe.
Bo jak inaczej, jeśli inni tez tak robią?
Nienawidzę bycia…
Zaczyna płakać.
Bezradny: Niska sam.. o.. oce.. na…
Zapisuje w zeszycie.
Potrzebujący: Nienawidzę bycia miłym, bo uwielbiam budzić niechęć.
Gdy się wszyscy na mnie patrzą wzrokiem zabijającym, gdy wszyscy płaczą.
Wyciera chusteczką kilka łez, pociąga nosem.
Bezradny: Agresywny wobec społeczeństwa… Dlaczego? Powiedz, matka Cię biła?
Potrzebujący: Tak zostałem wychowany, a w zasadzie nie.
Sam jestem sobie winien. Nie słuchałem się mamy. Ani taty. Nikogo. Własnego głosu.
Trzyma się za głowę tak, jakby chciał ją wyrwać.
Bezradny: Jesteś sierotą? Jak mogłeś się wychować sam? Nie czuje się dobrze w rzeczywisto… ości.
Potrzebujący:
Przecież szedłem za przykładem jaki zawsze mi dawałeś!!!!!
Tym jedynym i najlepszym - teraz wiem, że nie!!!
Chciałbym stać się tak jak oni - wszyscy młodzi, piękni, zdolni!!!
Wstaje z krzesła, podnosi ręce do góry, krzyczy przez łzy, czuje się bezsilny.
Bezradny: Proszę Pana! Proszę się uspokoić! Proszę Pana! Ale tak nie można! Niech pan nie dotyka tego wazonu! On jest drogi. Proszę usiąść. O tak lepiej…
Zaniepokojony, zdenerwowany, biega za Potrzebującym.
Potrzebujący: Ale jak mam siedzieć normalnie, jak mi sufit pada pod nogi. Widzi pan? O tutaj! W tym miejscu!
Wskazuje na serce.
Bezradny: Zjawy, dziwne omamy…
Zapisuje w zeszycie.
Potrzebujący: Chociaż raz chciałbym spróbować - chyba nie da się.. Nie da się żyć cicho, spokojnie, bez krzyku…
Siada spokojnie na krześle. W oczach ma nadal łzy.
Bezradny: Popatrz na mnie. Jestem istną oaza spokoju. Nic mnie nie denerwuje. Wszystko jest idealnie, ład.
Uśmiecha się szeroko i rozkłada ręce.
Potrzebujący:
Co mam zrobić, co teraz zrobić, powiedz mi!!
Co mam zrobić dziś!!
Powiedz jak, co mam zrobić!!!
Ponownie wstaje i krzyczy.
Bezradny: Siedź na dupie. Wizyta skończona. Nie mam czasu dla takich wariatów jak ty. Wyłaź! Ile można ci tłumaczyć? WON!
Próbuje wypchać z pokoju Potrzebującego. Z marnym skutkiem.
Potrzebujący:
Spróbuj naprawić chociaż coś…
Chociaż teraz pomóż mi.
Bo.. Bo jesteś jedną z osób tych, która popsuła mi nadzieję!
Popycha Bezradnego, a ten uderza się głową o szafkę z książkami.
Bezradny: Jak to ja? Nie znam Cię. Przegrałeś życie.
Masuje głowę, jest zdezorientowany.
Potrzebujący: Naprawdę nie ma dla mnie znaczenia, która strona wygrała
Tak długo jak będzie śpiewał ten pokój.
Bezradny: To nie jest scena, to przeklęty przez Boga wyścig broni. Rozumiesz już?
Potrzebujący: Nawet. Jestem dilerem broni
Dostosowującym cię bronią pod postacią słów.
Strzela.
Scena II
Ogród. Żółte tulipany, kwitnące krzewy róż. Słońce, ciepła i piękna pogoda. Dwa leżaki.
Potrzebujący: Widzę Cię leżącą obok mnie.
Myślałem, że nigdy nie wypowiem tych słów…
Świadomy i nieustraszony.
Śpiący lub martwy.
Nic, co powiesz nie powstrzyma mnie od powrotu do domu.
Dom. Miejsce, gdzie popełnia się niewidoczne błędy.
A! Postanowiałam się rozweselić różowym, którego nie cierpię.HahhaaxD
OdpowiedzUsuńwodzem ze male zmianki:-] jak zwykle piekne ;-* a ja probowalam wejsc a Twojego bloga tego na mylogu ale sie nie dalo ;-/ pozdr. ;-*
OdpowiedzUsuńladniutka notka i ładniutkie zmany;] pozdrawiam;-*
OdpowiedzUsuńTeraz tu ładnie!. :)
OdpowiedzUsuńPodoba mi się jak wplatasz słowa piosenek do własnego pomysłu... ładnie to pasuje... a sam tekst interesujący... i akcja byla... i znowu się zaśmiałem parę razy... boję się że nie o to Ci chodzi, ale takie jakieś to zabawne momentami...Pozdrawiam Cię, nie smuć się i miłej jazdy na rolkach ;)
OdpowiedzUsuńciekawei dlaczego... szkoda;/kiss;*
OdpowiedzUsuńO dziękuję;*
OdpowiedzUsuńDziękuję;* Tak wiosennie ;)
OdpowiedzUsuńBo muzyka musisz też czegoś uczyć.To dobrze, że się zaśmiałeś. ;) Nie chciałam tego tak dramatyzować i wplotłam tą humorystyczną postać Bezradnego.. I tak dalej. ;) To jest takie ironiczne poczucie humoru, które ubustwiam.;*
OdpowiedzUsuńTobie zawsze wychodzą piękne notki: )) Nie musisz się o to martwić...: )) A nauka jazdy na rolkach z Tobą w roli głównej (i super "niezawodnym" hamulcem: DD), to jest dopiero coś; PP Ten nowy obrazek, bardzo mi się podoba: DD. Ty całe życie jesteś wesoła i uśmiechnięta: DD!! Pozdrawiam: **
OdpowiedzUsuńOoOo wczoraj mi sie udalo wejdc ;-D slicny blog na prawde...zreszta ten tez jest superancki ;-D;-D ;-*
OdpowiedzUsuńCzytaj: hamulcem, który nie działa.Uśmiechnieta, gdy wszyscy widzą... ;]
OdpowiedzUsuńłoj Tysiowa, dawno nie byłem na Twoim blogu. nie wybaczaj mi!co do twojego za pytania Tysiowa: oks, muszę tylko przezwyciężyć lenia, którego ma i Kara, Maciek i Daniel. Ale zrobimy to, zrobimy, jutro zaczniemy to robić.Tysiowa! tęsknimy za Tobą Punku niedorosnięty! ;p
OdpowiedzUsuńwiadomo;P
OdpowiedzUsuńDokładnie, bez nich nie było by nas;) Moi rodzice są spoko w porównaniu do moich koleżanek:) Nie "katują" mnie jak dostanę złą ocene, tylko pocieszają. Nie próbują zmienić:) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńTysiowa? Jak to tysiowa.Zaczynaj olO. Do roboty marsz!;* tez za Wami tesknię, oj baaaaaaaaardzo!!!
OdpowiedzUsuńi jak zwykle piękna notka ;) pozdrawiam :***
OdpowiedzUsuńCo ja się będę rozpisywać na temat notki !?! i tak wiesz co ja na ten temat myślę ;p A co tam, jednak napiszę. Jest: wyjątkowa pod względem rozmiarów, niepospolita pod względem urody [czytaj: wygląd graficzny], odznaczająca się przepychem, bogactwem. P.S. a) "Jazda" z Tobą na rolkach jest przyjemnością ;d b)Nie ma to jak zapamiętywanie nauk rekolekcyjnych ;p c) A za dzisiejszą akcję to powinnaś dostać Oskara [zdolności aktorskie] d) Gratuluję wytrwałości [wytrwałaś w bólu i szłaś najszybciej jak można ;d] e) Skończyły mi się pomysły! Pozdrawiam ;* i całuję ;*
OdpowiedzUsuńA! i obrazek na górze jest śliczny ;*
OdpowiedzUsuńSiemka Ty też masz fajniutkiego blooogaska xD :) a i dziex za komcia :* i za odwiedziny więc ja też zrewanżowłam się :D
OdpowiedzUsuńTo witaj w klubie, ja tez tak mam. Choć niektórym może się wydawac, że mama nauczycielka przymusza mnie do nauki. Tak nie jest. ;] Ona wie, że chce coś osiągnąć i nie trzeba mi nic kazać. Jest kochana. To samo tyczy się mojego taty;*Ps.: dodaję do swoich linków;]
OdpowiedzUsuńthx;* miłej zabawy w Lublinie;*
OdpowiedzUsuńDziękuję, ze byłaś moim hamulcem jak jeździłam na rolkach;* Nagrana nauke rekolekcjyna mamy;p podzielem się with you;P wczorajsza akcja.. no comment. ale jestem zsiebie dumna!!! ;]]]kisss;*
OdpowiedzUsuńa no wiem;p mam dużo takich fajnych;p
OdpowiedzUsuńbędę Cię częściej odwiedzać;) trzeba się wspomagać nawzajem;*
OdpowiedzUsuńSiemq! Notka gites wyszła, jak wszystkie inne pozostałe:D. Dawno mnie tu nie było i dużo się na blogu zmieniło. Dzisiaj jadę na 5 dni do rodzinqui. Więc Twój super Ziomo żegna się z Tobą (nawet się zrymowało:D). Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńJak mi się pododba! Barszijej niż te poprzednie;) Ale powiedz mi dlaczego ie słyszymy gdy ktoś krzyczy? Dlaczego nikt nie słyszy naszego krzyku? Każdy z nas próbuje przebiś swój świat i wydostać się do rzeczywistości... Albo przed nią uciec...
OdpowiedzUsuńHejcia:*:* Dziękuje za komcia na moi blogu:*:* O tak...nadal staram się być wytrwała w swoim postanowieniu:):) Pozdrawiam! [ kaasiunia9.blog.onet.pl]
OdpowiedzUsuńO;( Szkoda;( Z kim ja teraz będę gadać na qq? Miłej zabawy;-);*
OdpowiedzUsuńDzięki;) Cieszę, że Ci się podoba;)Bo jesteśmy głusi na wołanie inncyh. Jedynie gdy dzieci przeszkadzają, drą się przy zbawawie- wtedy zwrócą rodzice im uwagę.. Ale gdy mają problemy?? Przecież zachwoanie to tez tak jakby krzyk.. Głuchy.;*
OdpowiedzUsuńOj trwaj;-) ;*
OdpowiedzUsuńdzięki ;* już chyba każdy wie że jestem w Lublinie ;D pozdrawiam :***
OdpowiedzUsuńKiedy nie potrzebujemy pomocy, ktoś na siłe chce nam ją ofiarować, lecz kiedy pomoc nam jest potrzebna, nie ma nikogo. Ja to tak rozumuje.. Przeczytałam notkę 3 razy i jakoś nie mogę nic sensownego wymyślić. Ogłupiałam ;) Co do akcji z alkoholem. Jak zobaczyłam zdjęcia, to się rozbawiłam hehe ;) I te spodnie... ohh... W życiu czasem trzeba się zabawić, mimo że wychodzi się na debila :) hehehe :)pzdr:! ;)
OdpowiedzUsuńfajna nocia i male zmiany:)pzdr:*:*:*:*
OdpowiedzUsuńa kochana, wiesz jak to w Przysusze... wszystko szybko się rozchodzi. szkoda, że nie było CIę wczoraj na lidze ;-(;*
OdpowiedzUsuńWszyscy jak na siłę chcą być Matką Teresą... ;] Ile ja znam takich przypadków. Mówisz nie, a ci: "Ale ty się zamykasz.." Tak jak w Shreku...No co do spodni. Mnie nie zdziwiły. Moja przyjaciólka Kar! ze Szczecina chodzi w takich na codzień;pOj od tego jest młodość, żeby się wyszalec;D Ale naprawdę ta akcja w Pierdonce..;D ;*
OdpowiedzUsuń;* Dzieki;*
OdpowiedzUsuńA kiedy będzie nowa notka? ;*
OdpowiedzUsuńTy$ka swietna nocia ,chcociaz nie na moja glowe xP Ja takich rzeczy dokaldnie nie rozumiem,chociaż uwierz staram sie ,no doslownie prawie mnie glowa boli ,ale i tak wierze ze ejst siwetna jak kazda inna x) Buźka;*
OdpowiedzUsuńJa też takie lubię, trochę taki jakby czarny humor... ale czy nie jest to śmianie się z czyjegoś nieszczęścia?
OdpowiedzUsuńna razie musze przeżyc to, że nie upublikowali mojego tego niby dramatu, pod którym składam teraz komentarz... ;( ale dwa wiersze upublikowali! ;) notka niedługo. ;]
OdpowiedzUsuńOj Emi... Łobuzie;P WYbaczam;*
OdpowiedzUsuńO czarny humor, i do tego czarne komedie.. ;)Jeżeli się już smianie z czyjegoś nieszczęścia, to już z mojego, bo ja się utożsamiamz każdym moim bohaterem. ;*
OdpowiedzUsuńJak ja dawno tu nie byłam=/ Obiecuje poprawe=D Notka jak zawsze piękna, a blog po małych zmianach wygląda zajebiście=D Od razu czuje sie wiosne=) Nie gniewaj sie już=*
OdpowiedzUsuńNiemy. Nie usłyszany. Otwórzmy uszy zatem i chodźmy na pomoc światu... Z tym że coś mi nie gra z tym otwieraniem uszu. Może lepiej je odetkać?;)
OdpowiedzUsuńale pewnie w ten piątek będe na lidze ;p pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuńJak to mówi pewna pani... Uszy myje się wodą, a nie zalewajką. Wystarczy jesli tak zrobimy, czyli uwazniej będziemy spostrzegać problemy świata. Te drobne;);*
OdpowiedzUsuńnie przekupisz mnie miłymi słówkami. bo niby czemu mam Ci od razu wierzyć? pare dni bedzie dobrze, a potem znów będziesz nas omijała szerokim łukiem. no sory, ale ty o nas zapomniałaś. zapomniałaś tych kilka miesięcy na rzecz tygdonia i jej!
OdpowiedzUsuńtak, tak, tak.. tylko, że liga się już skończyła;*
OdpowiedzUsuńjeeejju ja tez chce pisać takie notki.... śśśliczne....:*Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńKotek, przecież piszesz;*
OdpowiedzUsuńoj tam ;p za rok też chyba będzie liga ;*
OdpowiedzUsuńza rok. to już całkiem niedługo ;D
OdpowiedzUsuńKochana notka udała Ci się jak najbardziej ;* I wiesz co? Podziwiam Cię.
OdpowiedzUsuńDziekuje Cytrynko;*Ale za co mnie podziwiasz?? ..
OdpowiedzUsuńCzasem czuję się jak ten 'Bezradny'
OdpowiedzUsuńZa to, że bez problemu manipulujesz słowami ^^ I ogólnie ;)
OdpowiedzUsuńA;] Uwielbiam tak ;D Dzięki jeszcze raz;*
OdpowiedzUsuńto tak jak ja. ;*dziękuję za odwiedziny;*
OdpowiedzUsuńU mnie zminaki i nowa nota ;-) pozdrawiam Cie ;-* czemu nie masz nazwy bloga?
OdpowiedzUsuńzmiany widziałam. ;]ale o co chodzi z nazwą bloga?;*
OdpowiedzUsuń