nie jestem marionetką.
" Może wydaje Ci się czasem, że to Bóg decyduje za Ciebie, że układa Ci życie, że skazuje, na wieczną chwałę lub potępienie.
Może wydaje Ci się, że Bóg stworzył Ciebie i wszystko dokoła i zostawił, i śmieje się, ze każdej próby dojścia do potęgi, do ważnego miejsca w książkach i pamięci ludzi.
Może wydaje Ci się, że Bóg chce tylko byś w Niego wierzył, nie skupiał się na życiu doczesnym, nic nie robił, ewentualnie cierpiał, dla Boga oczywiście, tak, żeby pokazać swoją świętość, żeby do niej dojść.
Może wydaje Ci się, że Boga nie ma, że są tylko naiwni ludzie, którzy nie mogą pogodzić się, ze zwykłością świata na tyle, że potrzebują czegoś nadprzyrodzonego.
Mój Bóg to Przyjaciel. Daje mi wolny wybór, każdy, nawet zły, toleruje. Jeśli poproszę o radę, czy pomoc daje mi ją. Czasem proszę, by zrobił to co uważa za najlepsze dla mnie i przez to niekiedy muszę sobie radzić sama, by nauczyć się życia i wytrwałości. On jest przy mnie. Nawet gdy Go zostawiam, idzie niedaleko, na tyle blisko, by usłyszeć mój szept prośby, na tyle daleko, bym decydowała sama nie widząc wyrazu Jego twarzy. I najważniejsze, że czasem pozostaje mi tylko On, i pomimo tego, że wcześniej Go obraziłam, przytula i przebacza. Kocha zawsze. Ech... jak Go poznasz, napewno nie pomylisz z nikim innym...
Nie jestem marionetką w rękach mojego Boga.
Nie jestem marionetką w ręku Boga katolików.
Nie jestem marionetką w ręku Boga chrześcijan.
Jestem nieopisanie wolna i czeka na mnie wyciągnięta ręka Boga wolności, który mnie nie zniewoli. "
Dziekuję Ci za to. Sam wiesz jak jest trudno... I przepraszam, że mówię Ci to dopiero tu, na blogu. Wyjdę na wariatkę, fałszywie pobożną. Ale najważniejsze, że ty wiesz, jak jest... Wiesz, że jest trudno... Trudno, ale i czasami dobrze. Bo nigdy nie może być jak po maśle. Człowiek musi się czasami natrudzić. Bo musi poznac każdy smak. Nie, nie lodów. Smak życia. Wiesz, Tato, jestem coraz bliżej tego osiągnięcia..
"Dziękuję Ci, że sprawiedliwość Twoja jest nierównością.."
ps.: umieściałam to na blogu, bo poczułam taką wewnętrzną potrzebę.i jesli mnie nie zrozumiecie. to nic. wazne, że ja wiem. i ON.
Pierwszy! Dawno tu nie zaglądałem i muszę przyznać że z każdym szablonem to tutaj co raz ładniej się robi. Notka elegancka jak zawsze. A ogólnie to coś się ostatnio chmura oberwała :/. Dobra, kończe, bo zaczynam już męcić. Pozdrowionka :)
OdpowiedzUsuńnikt nie jest marionetką. wolna wola to jest to "coś" co pozwala nam decydować, ale tylko za siebie nie za innych. "błądzimy po to aby odkryć tą najwłaściwszą drogę w życiu." pozdrawiam.pierwsza.? ;']
OdpowiedzUsuńno nie do końca pierwsza ;'], ale było blisko ;']
OdpowiedzUsuńWiem z doświadczenia, że nie zawsze idzie jak po maśle; P
OdpowiedzUsuńHello:) chyba nikt nie chce byc marionetka na wietrze, jednak sporo ludzi chcąc nie chcąc się nią stają:( Pozdrawiam i dodałam do linków. [narcyzzzka]
OdpowiedzUsuńBóg jest najlepszym przyjacielem człowieka.Możesz z Nim porozmawiać poprzez modlitwę lub tak po prostu...porozmawiać. On zawsze Cię wysłucha, zrozumie...A jeśli nie- pokaże Ci właściwe rozwiązanie. Dzięki Niemu świat istnieje, bo On uczy dobra, miłości, miłosierdzia itp.,a bez tych elementów...no cóż- ludzie by się chyba pozabijali z nienawiści! Bo Bóg jest naszym Drogowskazem. Prowadzi przez(czasem)okrutne życie. Myślę,że pisze również scenariusz.A my-zwykłe lecz najdoskonalsze istoty stworzone z miłości,nie jesteśmy marionetkami.Czym w takim razie? Może po prostu ...ludźmi? Wypełnaijącymi Jego wolę?
OdpowiedzUsuńPoza tym PS "nie obchodzi mnie czy to rozumiecie", które jest dość lekceważące i odrzucające dla czytelnika to stwierdzam, że rozwijasz się. W tym konkretnym przypadku brakuje mi wyjaśnienia pojęcia marionetki ;-)
OdpowiedzUsuńno oberwała się.. ;)
OdpowiedzUsuńniestety. ale każdy ma prawo do wyboru.również za chwilkę dodam.pozdrawiam ;*
OdpowiedzUsuńoj trochę błądziłam... ;) ale chyba ciągle błądze. warto suzkać.pozdrawiam ;*
OdpowiedzUsuńhehhe ;)
OdpowiedzUsuńtak. Masło. ;)
OdpowiedzUsuńtak. Masło. ;)
OdpowiedzUsuńwydaje mi się, że jesteśmy Jego przyjaciółmi. najlepszymi, wiernymi, ale czasami nieposłusznymi..;)jestem ciekawa kim jesteś?
OdpowiedzUsuńyhm.. lekceważące? być może. ale nie potrafiłam sie bez tego obejść, bo nie każdy zrozumie tegfo co naprawde się czuje. i moge zostac posadzona o fałszywa poboznosc...;)
OdpowiedzUsuńWiesz...czasami nie warto się przedstawiać. Jestem po prostu Margaret, osobą która nie wie do czego dąży w zabawnym życiu. A życie to jeden wielki żart...Lubię czytać Twojego bloga a raczej treść zawartą na nim. Komentuję i to wszystko. Ciekawie piszesz, ale już się powtarzam. Czekam cierpliwie na kolejne notki.
OdpowiedzUsuńja nie bardzo zrozumialam ale wiem ze ladnie napisana nota *-;.
OdpowiedzUsuńyhm. w takim razie nie pozosttaje mi nic innego jak częściej męczyć swoje palce na klawiaturze i pisać. pozdrawiam. ;)
OdpowiedzUsuńhehehe. nie ładnie ;)))
OdpowiedzUsuń