Bandzior. ;(
Bandzior nie żyje.
mój kochany chomik pod 2 latach zostawił mnie.
31 październik 2005 rok. Pierwszy zwierzak. Jaka wielka radość.
kto mnie będzie teraz budził w nocy?
chodził po moim ciele?
kto będzie jadł z mojej ręki?
kto będzie gryzł moje skarpetki?
kogo będę przytulać?
z kim będę się bawić w labirynty?
jak zobaczyłam Cię martwego, nie mogłam zrobić nic innego jak siedzieć i wpatrywać się w Ciebie. myślałam, że udajesz. tak jak kiedyś...
byłeś malutki, ale jak Wielki dla mnie.
przyjaciel.
jak odszedł Łatek zastanawiałam się czy do nieba idą też zwierzęta..?
możecie się śmiać. ale dla mnie to tragedia.
Kochana. ja Ci chyba to juz skomentowalam na ep.To nie jest smieszne. To jest bardzo smutnei jest mi z tego powodu rowniez smutno. Jakby moja Tola zdechla...nie nie chce o tym slyszec. :( i ja juz sobie dzisija pogadam z Tym na gorze....zeby Ciebie tak krzywdzic!. juz wolalabym ja wziasc na siebiepolowe tego, co Ty przezywasz....kC.;*Dzien dobry i dobranoc, gdybysmy sie dzis juz nie widzieli *-;
OdpowiedzUsuńWiem jak to jest stracić ukochane zwierzę. Ja też miałam chomika. Takiego rudego. Miał na imię Kuba. Dałam mu je bo wcześniej nazwałam tak też moją świnkę morską. Mimo że Kuba był rudy i wredny, nie dał się dotknąc, kochałam go. Płakałam kiedy umarł. Bardzo. Ale chyba najbardziej płakała po tracie Kuby (świnki morskiej) i moich dwóch najukochańszych suczek. Jedna nawet umarła chyba przeze mnie... To ja powinnam być na jej miejscu i umrzeć. Ona na to nie zasłużyła. Gdy to piszę, płacze... Wszystko mi się przypomina. Kupno chomiczka, świnki, Sary i Saby. Pierwsze szczeniaki Sary, Saby, ich spacery ze mną, zabawy, a chomik i świnka też chodziły po moim ciele jak Twój Bandziorek Martynko. Bardzo mi ich wszystkich brakuję. Kiedy kupiłam moją Trusię (króliczek miniaturka) od razu w głowie miałam myśl, że ona umrze po 10 latach bo tyle żyją króliki. Dlaczego zwierzęta nie mogą żyć dłużej niż ludzie?! Ja nie chcę widzieć mojego umierającego zwierzątka póki ja sama nie umrę... Przepraszam za tak długą wypowiedź ale nie mogłam inaczej napisać...
OdpowiedzUsuńprzykro mi... to jak stracic przyjaciela ;**.
OdpowiedzUsuńbynajmniej dla mnie to w ogóle nie jest śmieszne. pamiętam jak beczałam gdy zdechł mi mój pies, byłam do niego b. przywiązana... dlatego przykro mi z powodu odejścia Twojego Bandziora, wiem jak to jest stracić zwierzaka... **;.
OdpowiedzUsuńZ tego nie można się śmiać. Mimo wszystko. I mogę napisac tylko tyle, że doskonale cię rozumiem, więc... trzymaj się ciepło:*
OdpowiedzUsuńDoprawdy? A czy ty znasz w ogóle znaczenie wypluwanych przez siebie słów?! Nie mówisz, żeby mówić. Nic więcej.
OdpowiedzUsuńYhh. o co chodzi?
OdpowiedzUsuńona wie najlepiej
OdpowiedzUsuńmiło mi, ale byłoby lepiej gdybyś odpuściła sobie pisanie takich komentarzy na moim blogu, bo sobie tego nie życzę. Jeśli tak Cię to boli, to powiedz A. to w twarz. może Ty też nie byłaś fair. na pewno.
OdpowiedzUsuń