4. urodziny BLOGA :)
10.11.2009r.
cztery lata temu zaczęłam pisać tego bloga. od tego czasu wieleeee się zmieniło, wiele tematów poruszyłam, wiele razy łzy wylewałam lub po prostu 'chwaliłam' się swoim szczęściem ;)
4 lata to za długo. za długo Was już męczę swoją chorą psychiką.
jak na wariata: ciężko mi się rozstać z tym wirtualnym światem, bo w sumie.. Tu jest pigułka moich wspomnień, które wiem, że nigdy nie zapomnę. Dobrze, że są wspomnienia! Że można do nich wracać.. Dlatego nie skasuję nigdy tego bloga. O! Po prostu się przywiązałam, no i jak pomyślę ile czasu go pisałam mnożąc przez godziny, minuty, sekundy.. Ło jezuu ;D
Na koniec:
,,Witam wszystkich namoim blogu!! To jest moja pierwsza noteczka. Sorci, że nie mam jeszczegier,itp. Ale z każdym dniem będę to uzupełniać( obiecuję poprawę).
(..)
A jestem też chora. Podwójnie, a raczej potrójnie. Bo na przeziębienie, głowę i z miłości..."
4 lata- dużo zmian. ale też kilka rzeczy zostało... Ta potrójna choroba. Szkoda, że tylko z tej ostatniej nie da się wyleczyć. Nikt mi nie kazał i nie groził, że jeśli nie otworzę swojego serca na miłość, to mi coś zrobi. Sama sobie jestem winna. Ale czy miłość jest winą, a może karą? Dlaczego zawsze jest: rozstanie, oczekiwanie i powrót. Czy na to składa się miłość? Pewnie nie.. Ale nie mówcie mi tego, wolę żyć w tym słodkim przekonaniu, w tym złudzeniu, że jednak to jest (była) miłość. Ech..
Żeby było optymistycznie: STO LAT, STO LAT!! ;))
cztery lata temu zaczęłam pisać tego bloga. od tego czasu wieleeee się zmieniło, wiele tematów poruszyłam, wiele razy łzy wylewałam lub po prostu 'chwaliłam' się swoim szczęściem ;)
4 lata to za długo. za długo Was już męczę swoją chorą psychiką.
jak na wariata: ciężko mi się rozstać z tym wirtualnym światem, bo w sumie.. Tu jest pigułka moich wspomnień, które wiem, że nigdy nie zapomnę. Dobrze, że są wspomnienia! Że można do nich wracać.. Dlatego nie skasuję nigdy tego bloga. O! Po prostu się przywiązałam, no i jak pomyślę ile czasu go pisałam mnożąc przez godziny, minuty, sekundy.. Ło jezuu ;D
Na koniec:
,,Witam wszystkich namoim blogu!! To jest moja pierwsza noteczka. Sorci, że nie mam jeszczegier,itp. Ale z każdym dniem będę to uzupełniać( obiecuję poprawę).
(..)
A jestem też chora. Podwójnie, a raczej potrójnie. Bo na przeziębienie, głowę i z miłości..."
4 lata- dużo zmian. ale też kilka rzeczy zostało... Ta potrójna choroba. Szkoda, że tylko z tej ostatniej nie da się wyleczyć. Nikt mi nie kazał i nie groził, że jeśli nie otworzę swojego serca na miłość, to mi coś zrobi. Sama sobie jestem winna. Ale czy miłość jest winą, a może karą? Dlaczego zawsze jest: rozstanie, oczekiwanie i powrót. Czy na to składa się miłość? Pewnie nie.. Ale nie mówcie mi tego, wolę żyć w tym słodkim przekonaniu, w tym złudzeniu, że jednak to jest (była) miłość. Ech..
Żeby było optymistycznie: STO LAT, STO LAT!! ;))
no wiesz? i kto mi będzie pisał komentarze? ;) czekam, bo wiem że wrócisz! choćby dziś!
OdpowiedzUsuń