10 kwietnia 2013r.

Niby tu już nie piszę, ale zaglądam. Poczułam, że dalej chcę tu pisać. Dla samej siebie, bo pisanie uspokaja, a ten blog.. Kurka wodna, tyle tu wspomnień. Zaczęłam od nowa wszystko czytać, jestem w trakcie 2008 roku. I jeszcze raz - kurka wodna! - ale brakuje mi tamtych dni, tamtych chwil, tamtych ludzi i tamtej mnie.

To już nie wróci. Wszystko się zmieniło. Człowiek po raz setny musi zacząć wszystko od nowa, mimo że nie chce i nie ma już sił.

Wydawało mi się, że wszystko mam na swoim miejscu, że zmieniłam trochę swój charakter, że przestałam być taką despotką. Niee. Gdzie? Ja? Taka już jestem, przyzwyczaiłam się. Rodzice się przyzwyczaili, siostra, przyjaciele..

Ja wcale nie jestem taka zła, nie jestem zimna, agresywna, wybuchowa, czepialska, marudna, wredna...

Kurka... Tak bardzo chciałam kochać i być kochana. A po 29 stycznia nie potrafię już kochać. Nie potrafię kochać nikogo innego niż Jego. Moje serce zostało złamane już w taki sposób, że za nic w świecie go nie skleję. Głupio tak gadać i myśleć, ale ostatnio płakałam już przez to, że nie potrafię wydobyć z siebie już tego ciepła jak kiedyś. Czuję się taka pusta w środku, jakbym była tylko ciałem.

I wiem, że to po części moja wina.. Ale jeśli jesteś z człowiekiem 6 lat, to chyba ta osoba powinna przyzwyczaić się do Ciebie, do Twoich wad, charakteru. Pokochać to, zaakceptować... Bo ze sobą jest się MIMO WSZYSTKO. Taka osoba powinna też znać Cię do tego stopnia, że widzi Twoje wnętrze - Twoje ciemności i szaleństwa, które tak często męczą i nie dają spać w nocy. Są gorsze krzywdy i problemy na świecie, ale to ostatnie wydarzenie tak bardzo mnie przytłacza.

Minęły 3 miesiące. Poskładałam się trochę przy pomocy przyjaciół. Ale tylko na chwilę, żeby potem znów się rozsypać na milion kawałków i przy okazji gubić jakiś kawałek siebie. Nie czuje się sobą.

Tak, stałam się wreszcie kamieniem. Zawsze tego chciałam.

Tak bardzo żałuję tych słów...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

samotność

Dlaczego jest święto Bożego Narodzenia?

bzdury.