O tym, jak wygrywać z samym sobą

Wracając wczoraj do domu, zaczęłam zastanawiać się nad ostatnim rokiem i nad wieloma wydarzeniami, które doprowadziły mnie do tego punktu, w którym obecnie jestem.


2014 był... Jednym słowem emocjonujący. Nie chcę się zagłębiać w konkretne sytuacje, ale jak migają mi wszystkie przed oczami, takim całym ciągiem, to jestem z siebie naprawdę dumna. Nie przypadkowo czuję się silna. Ta siła przejawia się w różnych chwilach. Począwszy od zwykłego wstawania z łóżka, kiedy to nawet poduszka prosi cię - zostań ze mną, po trudne sytuacje życiowe, kiedy nie masz prawa wyboru, bo to los sam za ciebie decyduje.


Były dni, kiedy zamykałam się w sobie i jedynie samotne wieczorne spacery pomagały mi odzyskać równowagę. Pamiętam też noce, kiedy wracały wspomnienia. Nie pozwalały mi spać do jakiejś 4, dopiero o tej godzinie sen zwyciężał. A raczej koszmar, który towarzyszył mi i czasami mam uczucie, że niejako stał się taką normalnością. Łatwo jest przywyknąć do trudnych chwil. Czasami nie warto jest walczyć z takimi momentami, nie opłaca się, nie ma z tego żadnego zysku. Z tego należy czerpać jakąkolwiek naukę, a bezsenne noce być może zamienią się w czas refleksji nad swoim życiem. A potem może i same miną?


Nie wiem, co mi daje siłę. Nie ma chyba na to żadnego przepisu. Podobno rodzina, przyjaciele, Bóg, nastawienie, dobre chwile, sukcesy... Nie wiem. Chyba trzeba nauczyć się po prostu żyć ze świadomością, że nie zawsze będzie dobrze i że nie zawsze będzie źle. Sama wciąż staram się to pojąć, jeszcze w zeszły poniedziałek byłam daleka od takiego stwierdzenia. Raczej pojawiały mi się myśli: czemu znów jest źle i czemu spotyka to znów mnie. W środę w głowie dalej był smutek, ale chyba taki uleczający. No i wiara uzyskana od bliskich, że wciąż mimo przykrości, które sprawiam, zasługuję na coś lepszego.


I tym (chyba?) optymistycznym akcentem kończę na dzisiaj, moja siła nakazuje mi wracać do książek. W końcu trwa sesja.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

samotność

Dlaczego jest święto Bożego Narodzenia?

bzdury.