Niby tu już nie piszę, ale zaglądam. Poczułam, że dalej chcę tu pisać. Dla samej siebie, bo pisanie uspokaja, a ten blog.. Kurka wodna, tyle tu wspomnień. Zaczęłam od nowa wszystko czytać, jestem w trakcie 2008 roku. I jeszcze raz - kurka wodna! - ale brakuje mi tamtych dni, tamtych chwil, tamtych ludzi i tamtej mnie. To już nie wróci. Wszystko się zmieniło. Człowiek po raz setny musi zacząć wszystko od nowa, mimo że nie chce i nie ma już sił. Wydawało mi się, że wszystko mam na swoim miejscu, że zmieniłam trochę swój charakter, że przestałam być taką despotką. Niee. Gdzie? Ja? Taka już jestem, przyzwyczaiłam się. Rodzice się przyzwyczaili, siostra, przyjaciele.. Ja wcale nie jestem taka zła, nie jestem zimna, agresywna, wybuchowa, czepialska, marudna, wredna... Kurka... Tak bardzo chciałam kochać i być kochana. A po 29 stycznia nie potrafię już kochać. Nie potrafię kochać nikogo innego niż Jego. Moje serce zostało złamane już w taki sposób, że za nic w świecie go nie skleję. Głupio ta...